https://doi.org/10.51897/interalia/XBDT1030

FULL TEXT PDF

„Język konspiracyjny”. Fragment wywiadu z Ryszardem Kisielem

Karol Radziszewski

 

Extract

Karol Radziszewski: W naszej rozmowie używamy na zmianę określeń „gej”, „homoseksualista”. Czy mógłbyś opowiedzieć jakiego słownictwa używaliście między sobą, a jakiego wobec innych? Różne warianty słów i określeń, gdybyś mógł zrobić taki przegląd.

 

Ryszard Kisiel: Szkoda, że nie zapisywałem sobie takich określeń żargonowych z tego języka ówczesnych gejów. On się też zresztą zmieniał na przestrzeni lat osiemdziesiątych. Nie istniało jeszcze wtedy słowo „gej”. Nikt z nas o tym nie myślał, nie słyszał. Pomimo że zostało wymyślone w latach siedemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych, to do Polski bardzo późno dotarło. Raczej się określało kogoś tak bardzo konspiracyjnie „koleżanka”, na przykład że „to też koleżanka”. Nie mówiło się też „hetero” – tylko „on nie taki”. Albo przeciwnie: „on taki”, albo „on taki jak nasz”. To był taki specyficzny język konspiracyjny…